Castor et Pollux

Home / Castor et Pollux

Jean-Philippe Rameau

Castor et Pollux

Teatr Warszawskiej Opery Kameralnej

Libretto: Pierre-Joseph Bernard
Premiera | 27 listopada 2021 r.

Reżyseria i choreografia: Deda Cristina Colonna
Kierownictwo muzyczne: Benjamin Bayl
Scenografia, kostiumy i światło: Francesco Vitali

Czas trwania: 140 minut, 1 przerwa

Obsada:

Castor: Kieran White/Hubert Walawski
Pollux: Simon Robinson/Kamil Zdebel
Télaïre: Judith van Wanroij/Tosca Rousseau
Phoebé: Marta Brzezińska/Anna Werecka-Gryć
Jupiter: Dawid Biwo/Piotr Pieron
Le Grand Prêtre de Jupiter: Wojciech Sztyk
Cléone / Une Suivante’Hébé / Une Ombre Heureuse: Ingrida Gapova/Joanna Radziszewska
Un Spartiate / Un Athlète / Mercure: Aleksander Rewiński/Aleksander Kunach

Tancerze:
Alberto Arcos
Elisa Bermejo Gómez
Sławomir Greś
Valerie Lauer
Joanna Lichorowicz-Greś
Adrian Navarro
Aleksandra Pawluczuk
Dominik Skorek

Klawesyn: Ewa Mrowca

Zespół Wokalny Warszawskiej Opery Kameralnej
Kierownik Zespołu Wokalnego – Krzysztof Kusiel-Moroz

Orkiestra Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej
Musicae Antiquae Collegium Varsoviense

Animacje: Giardino Artlab22 Milan
Multimedia mapping: Pro4Media Warsaw

Inspicjent: Natalia Mirowska
Kierownik Produkcji: Robert Kęsik
Konsultacje językowe: Ewa Pilecka

Asystent ds. reżyserii: Hannah Gellesz
Asystent ds. choreografii: Adrian Navarro
Asystent dyrygenta: Dorota Cybulska-Amsler
Asystent reżysera (WOK): Jolanta Denejko
Asystenci scenografa: Urszula Bartos-Gęsikowska, Alec Kevin James Boreham
Asystent kostiumografa: Stefania Jabłońska-Łosyk

Dyrygent
Benjamin Bayl

A7R00083
A7R00104
A7R00109
A7R00166
A7R00191
A7R00227
A7R00235
A7R00238
A7R00267
A7R00448
A7R00530
A7R00549
A7R00578
A7R00610
A7R00616
A7R00688
A7R00741
A7R00819
A7R00852
A7R01212
A7R01251
A7R01495
A7R01502
A7R01614
A7R01629
A7R01841
A7R02010
A7R02043
A7R02213
A7R02289
A7R02316
A7R02635
A7R02673
A7R02785
A7R03022
A7R03072
A7R03231
A7R03299
A7R03541
A7R03949
A7R04039
A7R04096
A7R04108
A7R04502
A7R04559
A7R04632
previous arrow
next arrow


Po ogromnym sukcesie, jakim dla warszawskich kameralistów była premiera opery „Armide”, dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej dr hab. Alicja Węgorzewska-Whiskerd zaprosiła do współpracy przy kolejnej dużej produkcji ten sam tandem włoskich realizatorów. Tym razem Deda Cristina Colonna i Francesco Vitali wystawili w Warszawie operę Jean-Philippe’a Rameau „Castor et Pollux”.

Spektakl opowiada piękną historię podróży dwóch braci Castora (śmiertelnika) i Polluxa (nieśmiertelnika), którzy kroczą razem między życiem, śmiercią, zazdrością i miłością.

Moja wizja inscenizacji i choreografii „Castor et Pollux” w Warszawskiej Operze Kameralnej jest odczytaniem libretta przez pryzmat ezoterycznej astronomii, opisaniem fabuły jako osobistej podróży człowieka od targanych nim wewnętrznych sprzeczności, po podbój ludzkiej świadomości, natury jako harmonii kontrastujących ze sobą sił. Przedstawione postacie dramatu będą mieć swoje odpowiedniki z Wielkich Arkanach Tarota. Więcej nie zdradzam – mówiła Deda Cristina Colonna przed premierą opery „Castor et Pollux”.

Poprzez postacie Dioskurów, w mitologii rzymskiej funkcjonujących jako Kastorowie, Deda Cristina Colonna ukazała w swej wizji cechy ludzkie na zasadach ich naturalnego kontrastu, niejednokrotnie przeciwstawiając sobie cechy ludzkie z boskimi. Było więc miejsce na ukazanie bezgranicznej przyjaźni, ale też i pustki po odejściu bliskiej osoby, radości i jej opozycyjnego bieguna – żałoby.

Jean-Philippe Rameau przedstawił światu operę „Castor et Pollux” w paryskiej Académie Royale de Musique 24 października 1737 roku. W ciągu dwóch miesięcy dzieło wystawiono 21 razy, a dzięki wersji zrewidowanej przez samego kompozytora i wystawionej 11 stycznia 1754 roku „Castor et Pollux” zagrany został 254 razy (od 1737 do 1785 roku) i uznany arcydziełem francuskiej opery.

 

***

– Moja wizja inscenizacji i choreografii „Castor et Pollux” w Warszawskiej Operze Kameralnej jest odczytaniem libretta przez pryzmat ezoterycznej astronomii, opisaniem fabuły jako osobistej podróży człowieka od targanych nim wewnętrznych sprzeczności, po podbój ludzkiej świadomości, natury jako harmonii kontrastujących ze sobą sił. Przedstawione postacie dramatu będą mieć swoje odpowiedniki z Wielkich Arkanach Tarota.–  Deda Cristina Colonna.

 

„Castor et Pollux” Jeana Philippa Rameau, uchodzącego za mistrza francuskiego baroku, w Warszawskiej Operze Kameralnej zyskał kształt dzieła inteligentnego, dzięki nawiązaniom do tarota, ezoteryki i astrologii również uniwersalnego i umiejętnie prowadzącego współczesny dialog z przeszłością. Oprawa scenograficzna (Francesco Vatoli) jest minimalistyczna, ale dzięki zastosowaniu multimediów i zjawiskowemu użyciu światła zyskuje na wyrazistości pogłębiającej interpretacyjne tropy reżyserki (Deda Cristina Colonna). W budowaniu sytuacji scenicznych, z różnorodności tańców, układów baletowych, arii i scen z udziałem chóru, dominuje prostota, ale dzięki sugestywnemu ruchowi scenicznemu (zwłaszcza w przypadku chóru będzie to bardzo istotne działanie gestyczne, zakomponowane naturalnie, delikatnie i bez udawanej emfazy) mocno oddziałująca na wszystkie nasze zmysły i pojawiające się w trakcie percepcji zapotrzebowanie emocjonalne widza. Statyczność akcji jest podbijana nowatorską próbą spojrzenia na antycznych bohaterów, która stara się odejść od czysto barokowych konwencji i tchnąć w postaci nowe życie. Colonna z Vitalim nie próbują odtwarzać świata przedstawionego, w którym dominują mity i odwołania do starożytności, w sposób bajkowy, ale poszukując metafory idą w kierunku wykreowania własnego, mocna naznaczonego intymnością świata, w którym każdy obraz będzie swą szlachetnością zespolony z barokową muzyką i tym, co w treści jawi się jako wciąż w swej istocie ważne i wiecznie aktualne.

Pod względem wokalnym spektakl można uznać za zaśpiewany bardzo stylowo i szlachetnie. Niemal wszyscy artyści obdarowani zostali ciekawymi głosami, a tajniki dawnych technik nie są im bez wątpienia obce. Najbardziej przekonujący był Kieran White w roli Castora, jego głos miał odpowiedni dla muzyki francuskiej blask, ale i lekkość, która jest podstawą przy wykonawstwie tego typu repertuaru. Tylko niewiele ustępował mu Kamil Zdebel jako Pollux; obydwaj śpiewacy, dzięki rezygnacji z mogącej budzić niepotrzebne wrażenie egzaltacji, osiągają duży stopień scenicznej prawdy, niekiedy nawet dystansu, co w tego typu librettach do osiągnięcia wcale nie jest łatwe. Na ich twarzach każde zdziwienie, obawa, szczęście czy wzruszenie, wywołane nieoczekiwanym obrotem spraw, malowało się w sposób dyskretny, ale nie pozbawiony wewnętrznego napięcia. Nieco gorzej z dźwiękami w górnym rejestrze radził sobie Aleksander Rewiński, ale na szczęście partie przez niego wykonywane (Un Spartiate, Un Athlete, Mercure) nie były w tym przedstawieniu najważniejsze. Z pań najbardziej podobała mi się Ingrida Gapova (Cleone, Une Suivante d’Hebe, Une Ombre Heureuse), zbyt majestatyczna i dostojna wydała mi się Telaire w interpretacji Toski Rousseau, natomiast Anna Werecka odpowiednio trafiała w tony pełnej zawiści, wciąż intrygującej Phebe.

Orkiestra Instrumentów Dawnych MACV Warszawskiej Opery Kameralnej, poprowadzona przez australijskiego dyrygenta Benjamina Bayla, charakteryzowała się świeżością w artykułowaniu wyrazistej i żywiołowej linii muzycznej, właściwie oddającej temperaturę i bogactwo nastrojów zawartych w partyturze Rameau. Imponowała również harmonijność brzmienia zespolona z wokalnymi interpretacjami solistów. Bayl znakomicie przechodził od sekwencji szalonych burz czy sekwencji o dużej sile dramatyzmu, nie tylko emocjonalnego, do niebiańskich momentów przynoszących delikatnie ukojenie czy spokój miłosnych zwierzeń, również tych braterskich.

Wiesław Kowalski – e-teatr

Reżyseria i choreografia Dedy Cristiny Colonny i kierownictwo muzyczne Benjamina Bayla to gwarant sukcesu. Przewidziała to Alicja Węgorzewska, zapraszając twórców na scenę Warszawskiej Opery Kameralnej. Po genialnej „Armidzie” przyszedł czas na francuską opowieść „Castor et Pollux” Jeana Phillippe’a Rameau. To czarujący spektakl o tym, że niebo jest tam, gdzie jest miłość, a strzały Amora nie tracą mocy nawet po śmierci.

To opera nie tylko śpiewu i muzyki, lecz także ruchu. Znakomita choreografia wspaniale współgra z fabułą i ubogaca ją, brawurowy chór hipnotyzuje, świadomie tworzona scenografia prowadzi nas w świat, gdzie ogień piekielny wypowiada wojnę gromowi Jowisza, a w niebie kuszą zrelaksowane kobiety. „Castor et Pollux” to opowieść umiejscowiona w zaświatach, bo przecież siła Amora sprawia, że nawet po śmierci prześladuje strzałami…

Piotr Lisiewicz – Gazeta Polska

 

Przedstawienie zachwyca przepychem i barokiem muzycznym granym na dawnych instrumentach.

Bronisław Tumiłowicz – Przegląd

Skip to content