Ładowanie Wydarzenia
22
październik
sobota

„Orfeusz i Eurydyka” (Orfeo ed Euridice) – Christoph Willibald Gluck

22 października @ 19:00 - 22:00

XI Festiwal Oper Barkowych

Teatr Warszawskiej Opery Kameralnej

Christoph Willibald Gluck

Orfeusz i Eurydyka

 Azione teatrale per musica w trzech aktach (wersja wiedeńska 1762) w oryginalnej wersji językowej

Czas trwania: 180 min., 1 przerwa (15 min.)

Kompozytor | Christoph Willibald Gluck
Libretto | Ranieri de’ Calzabigi
Premiera | 2 marca 2019 r.

Reżyseria: Magdalena Piekorz
Laureatka Złotego Lwa na 29. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (2004, za film „Pręgi”, Polski kandydat do Oscara w kategorii film nieanglojęzyczny)

Kierownictwo muzyczne: Stefan Plewniak

Scenografia i kostiumy: Katarzyna Sobańska i Marcel Sławiński
Twórcy scenografii do “Zimnej Wojny” (3 nominacje do Oscara 2019 – Najlepszy Film nieanglojęzyczny, Reżyseria, Zdjęcia) i „Idy” ( Film zdobył Oscara dla Najlepszego Filmu nieanglojęzycznego w 2015 roku)

OBSADA:

Orfeusz: Artur Janda
Eurydyka: Maria Domżał
Amor: Sylwia Stępień

Tancerze
Natalia Dinges, Agnieszka Konopka, Krzysztof Łuczak, Stanisław Bulder, Krystian Łysoń, Zuzanna Kasprzyk,  Jarosław Mysona, Kinga Duda, Aleksander Kopański, Magdalena Fejdasz

Zespół Wokalny Warszawskiej Opery Kameralnej –  Kierownik Zespołu Wokalnego Krzysztof Kusiel-Moroz

Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej Musicae Antiquae Collegium Varsovie

Klawesyn – Ewa Mrowca

Choreografia: Jakub Lewandowski
Reżyseria świateł: Paweł Murlik
Multimedia: Hektor Werios
Asystent reżysera: Bartosz Buława
Asystent choreografa: Natalia Dinges

Dyrygent: Stefan Plewniak

***

„Orfeusz i Eurydyka” począwszy od swej premiery 5 października 1762 roku na deskach wiedeńskiego Burgtheater, udanie, podbija serca melomanów, krocząc przez kolejne sceny operowe świata. Można mówić tu śmiało o ścisłym kanonie gatunku.

Polska premiera „Orfeusza i Eurydyki” miała miejsce czternaście lat po wiedeńskiej prapremierze (1776) i dwa lata po wystawieniu paryskim, które pokazało światu nową wersję dzieła. Ta najistotniejszą zmiana było odejście od angażowania do głównej partii kastrata, a powierzenie jej zgodnie z ówczesną modą tenorowi. O popularności i ponadczasowym pięknie dzieła świadczy fakt, że doczekało się ono znakomitej adaptacji ręką samego Hectora Berlioza, który doprowadził nawet do powstania nowej, włoskojęzycznej wersji, ta zaś podbiła czołowe sceny Włoch (z La Scalą włącznie), a prowadzona przez Arturo Toscaniniego, zachwyciła melomanów nowojorskiej Metropolitan Opera. Popularność dzieła wśród gigantów sztuki dyrygenckiej, to również miara jego artystycznej potęgi. Stąd warto wspomnieć, że by poprowadzić „Orfeusza i Eurydykę” za pulpitem dyrygenckim stawali tacy giganci kapelmistrzowskiego fachu jak: Bruno Walter, Pierre Monteux i Wilhelm Furtwängler, Natomiast samo dzieło w imię osiągnięcia realizmu scenicznego, doczekało się z czasem kolejne nowej wersji, w której główna partia męska została dedykowana barytonowi. Paradoksalnie mnogość wersji sprawiła, że na pewien czas zapomniano o tej oryginalnej, całkowicie Gluckowskiej, francuskojęzycznej. Powrócił do niej sam Fritz Reiner w londyńskiej Covent Garden (1937).

Współpracujący przez wiele lat z WOK fotograf Śp. Jarosław Budzyński, tym wyjątkowym zdjęciem zdobył wyróżnienie w 5. Edycji Konkursu Fotografii Teatralnej organizowanego przez Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego.

***

Za spektaklem w warszawskiej operze kameralnej stoi postać wybitna, reżyser, Magda Piekorz. To laureatka Złotego Lwa na 29. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (2004, za film „Pręgi” – Polski kandydat do Oscara w kategorii film nieanglojęzyczny), reżyseria „Orfeusza i Eurydyki” to jej debiut jako reżysera operowego. Jak sama mówi: „Orfeusz i Eurydyka” Christopha Willibalda Glucka to jeden z najpiękniejszych utworów muzyki klasycznej opowiadający o miłości wystawionej na wielką próbę. Orfeusz po śmierci Eurydyki, dostaje szansę by zstąpić do piekieł i przywrócić ukochaną żonę do świata żywych. Warunkiem jest jednak to, że podczas wędrówki ani razu na nią nie spojrzy. Zadanie to stawia przed nim Amor, pośrednik Jowisza. Orfeusz podejmuje próbę i schodzi do Hadesu poskramiając śpiewem piekielne Furie. Przepowiednia Amora o spotkaniu z ukochaną spełnia się. Przed nimi już tylko droga powrotna, która okaże się większym wyzwaniem niżby można przypuszczać.

Naszym pomysłem na realizację dzieła Glucka jest stworzenie wielowymiarowego spektaklu taneczno-muzycznego, który łączyć będzie klasyczną i współczesną formę wypowiedzi. Żeby oddać archetypiczny charakter utworu (utrwalonego przez tradycję mitu) w warstwie scenograficznej i kostiumowej nawiązywać będziemy do antyku. Orfeusz i Eurydyka pojawią się na scenie jako posągi, które mieć będą swoich odpowiedników wśród tancerzy (alter ego). Ci wyrażać będą ich emocje zamrożone przez przedwczesne rozstanie małżonków. Wraz z rozwojem akcji, ich postaci stawać się będą coraz bardziej ludzkie, a kulminacyjne spotkanie Orfeusza i Eurydyki pokaże, że jeśli chodzi o historię ludzkości w kwestii relacji poza kontekstem i czasem historycznym nic się właściwie nie zmieniło.

S7R00892
S7R00754
S7R00205
S7R00512
S7R00002
S7R00337
S7R00544
S7R00268
S7R00074
S7R00429
S7R00743
S7R00140
S7R00094
S7R00308
S7R00168
S7R00440
S7R00043
S7R00025
S7R00329
S7R00275
S7R00654
S7R00807
S7R00361
S7R00858
S7R00951
S7R02101
S7R01035
S7R00971
S7R01021
S7R01079
S7R01146
S7R01157-2
S7R01319
S7R01531
S7R01244
S7R01569
S7R01516
S7R01826
S7R01637
S7R01350
S7R01413
S7R01360
S7R01171-2
S7R01803
S7R01760
S7R01179
S7R02013
S7R02028
S7R04609
S7R05593
S7R05522
S7R04705
S7R05426
S7R04679
S7R04742
S7R04782
S7R04771
S7R04756
S7R04675
S7R04856
S7R04842
S7R05290
S7R05341
S7R04961
S7R04927
S7R05053
S7R04898
S7R04905
S7R05406
S7R02117
S7R05175
S7R04712
S7R05691
S7R05655
S7R05666
S7R05734
S7R05737
S7R05748
S7R05766
S7R05825
S7R05867
previous arrow
next arrow
S7R00892
S7R00754
S7R00205
S7R00512
S7R00002
S7R00337
S7R00544
S7R00268
S7R00074
S7R00429
S7R00743
S7R00140
S7R00094
S7R00308
S7R00168
S7R00440
S7R00043
S7R00025
S7R00329
S7R00275
S7R00654
S7R00807
S7R00361
S7R00858
S7R00951
S7R02101
S7R01035
S7R00971
S7R01021
S7R01079
S7R01146
S7R01157-2
S7R01319
S7R01531
S7R01244
S7R01569
S7R01516
S7R01826
S7R01637
S7R01350
S7R01413
S7R01360
S7R01171-2
S7R01803
S7R01760
S7R01179
S7R02013
S7R02028
S7R04609
S7R05593
S7R05522
S7R04705
S7R05426
S7R04679
S7R04742
S7R04782
S7R04771
S7R04756
S7R04675
S7R04856
S7R04842
S7R05290
S7R05341
S7R04961
S7R04927
S7R05053
S7R04898
S7R04905
S7R05406
S7R02117
S7R05175
S7R04712
S7R05691
S7R05655
S7R05666
S7R05734
S7R05737
S7R05748
S7R05766
S7R05825
S7R05867
previous arrow
next arrow
Shadow

Stefan Plewniak, który w przededniu warszawskiej premiery, mówił: ,,Orfeusz i Eurydyka’’ jest jednym z moich ulubionych mitów, ponieważ opowiada o miłości, która przezwycięża śmierć. Orfeusz jest postacią, która boskim śpiewem potrafi poskromić piekielne zjawy. Jest niezrównanym artystą i bohaterskim kochankiem.

Sam mit porusza najbardziej egzystencjalne dla ludzkości pytania o miłości, śmierci, i to co w nim najpiękniejsze, że autentyczną wiarą i miłością można pokonać wrota śmierci, a nawet więcej, wrócić z zaświatów z ukochaną osobą.

Subtelna treść mówiąca o nieśmiertelności i nasze wyobrażenia o tym co nas spotyka po śmierci sprawia, że opera Glucka jest osadzona na bardzo mocnym postumencie. Gluck w sposób bardzo nowatorski pochyla się nad swoimi postaciami Orfeusza, Eurydyki i Amora, konstruując bieg opery w taki sposób, alby miały czas na duchową przemianę, rozterki, wewnętrzną walkę, upadek, a w końcu i zwycięstwo.

Moje ulubione fragmenty opery to przejmujące chóry żałobne w pierwszym akcie; zjednanie Furii piekielnych, które otwierają Orfeuszowi przejście przez bramy piekieł na początku drugiego aktu. Arkadyjska aria Orfeusza, zachwyconego nad pięknem Elizjum, w którym przebywa Eurydyka. Mistrzowska scena prowadzenia Eurydyki przez Orfeusza piekielnym szlakiem; ich rozmowa, i prawdziwe, z życia zaczerpnięte pytania, wątpliwości i ciekawość z ust Eurydyki, a jednocześnie męska stanowczość i postanowienie dochowania przysięgi w postawie Orfeusza, prowadzące do małżeńskiej kłótni w trzecim akcie i w konsekwencji finalny bieg wydarzeń, który gmatwa się by prowadzić do nieoczekiwanego tryumfu.

Opera ma wspaniały dramatyzm, wartki bieg akcji i wiele wzruszających, trzymających w napięciu chwil. Nie mogę się doczekać realizacji tego działa i współpracy z tak wspaniałym zespołem realizatorów. Życzę wszystkim widzom, oczekującym na pierwszą w tym 2019 roku premierę, wielu wspaniałych wrażeń i wzruszeń.

***

Scenografia i kostiumy to dzieło Katarzyny Sobańskiej i Marcela Sławińskiego, którzy dali się poznać choćby z pracy przy „Zimnej wojnie” Pawlikowskiego. Za multimedia odpowiada Hektor Werios, a za światła Paweł Murlik. Ogromne pokłony należą się tancerzom na czele z fenomenalnym Jakubem Lewandowskim, który stworzył choreografię – piękną, emocjonalną, niezwykle czytelną, wręcz porywającą. Dzięki temu widowisko jest na równi operą i spektaklem tanecznym.
Anna Krajkowska – Gazeta Polska

Stefan Plewniak z niezwykłą energią poprowadził zespół Musicae Antiquae Collegium Varsoviense, dobrze wyważył proporcje między instrumentami dętymi a efektownie brzmiącymi smyczkami… W pamięci pozostanie pomysł scenograficzny Katarzyny Sobańskiej i Marcela Sławińskiego, by bohaterami tej opowieści stał się ożywający i wszechobecny na scenie biały marmur.
Jacek Marczyński, Rzeczpospolita

Wizualną stronę przedstawienia dopełniają reżyseria świateł i multimedia. Paweł Murlik (światła) i Hektor Werios (multimedia) są uznanymi specjalistami w swoich dziedzinach. Reżyserka z rodowodem filmowym i skompletowana przez nią ekipa spojrzeli na operę Glucka okiem filmowca. Stworzyli wiele zapadających w pamięć obrazów. Strona muzyczna nie ustępuje wizualnej. Gra Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV). Za pulpitem dyrygenckim tym razem stanął Stefan Plewniak – skrzypek specjalizujący się w muzyce barokowej i muzyk z temperamentem. Magdalena Piekorz charakteryzując go, używa słowa „dynamit”. Chórzystów w niektórych scenach wyprowadził na znajdujące się pod sufitem balkony, które na co dzień służą ekipie technicznej. (Nie przypominam sobie spektaklu, w którym były one wykorzystane w inscenizacji). Efekt akustyczny w maleńkiej przestrzeni Warszawskiej Opery Kameralnej stwarza widzowi wrażenie przebywania w samym środku wydarzeń.
Alina Ert-Eberdt – Segregatory

wyrafinowane estetycznie i piękne… Maria Domżał w roli Eurydyki była drugą gwiazdą tej premiery. Też ukostiumowana na posąg, lecz wyjątkowo żywa w reakcjach, śpiewała niezwykle pięknym sopranem, gęsto brzmiącym i raczej dojrzałym w barwie niż dziewczęcym, choć delikatnych tonów w jej frazach nie brakło. Ta żywość głosu i oczu świetnie stapiała się z życiem, jakie Plewniak nadawał dźwiękom dawnych instrumentów MACV. W długiej i nasyconej dramatyzmem scenie Maria Domżał, nie tracąc w śpiewie nic z wymogów stylu, przeżywała te zróżnicowane stany z wielką naturalnością, jak współczesna dziewczyna: najpierw rozzłoszczona, że ukochany gdzieś idzie i nie chce na nią spojrzeć, później zaskoczona, że znowu musi umierać.
Małgorzata Komorowska,  Dziennik Teatralny

Warszawska Opera Kameralna stworzyła wielowymiarowy spektakl taneczno-muzyczny, który łączy klasyczną i współczesną formę wypowiedzi. Orfeusz i Eurydyka pojawią się na scenie jako posągi, które mieć będą swoich odpowiedników wśród tancerzy (alter ego).
Presto

Artur Janda wywiązał się z zadania wyśmienicie, a towarzyszyła mu orkiestra instrumentów historycznych. Nastrój antyku podkreślały interesujące kostiumy i makijaż artystów.
Bronisław Tumiłowicz,  Przegląd

Szczegóły
Data: 22 października
Czas: 19:00 - 22:00
Miejsce wydarzenia
Teatr WOK
Adres: al. Solidarności 76 b
Warszawa,

+ Google Map