Il barbiere di Siviglia / Cyrulik Sewilski – Gioacchino Rossini
Teatr Warszawskiej Opery Kameralnej
Gioacchino Rossini
Il barbiere di Siviglia
Cyrulik Sewilski
Opera buffa w dwóch aktach
Realizatorzy
Kierownictwo muzyczne | Adam Banaszak
Inscenizacja i reżyseria | Grzegorz Chrapkiewicz
Scenografia | Wojciech Stefaniak
Choreografia | Ewelina Adamska-Porczyk
Kostiumy | Anna Chadaj
Reżyseria światła | Artur Wytrykus
Projekcje graficzne | Jakub Psuja
Asystent Reżysera | Jacek Ornafa
Asystent Kierownika muzycznego | Miłosz Korpol
Asystent Choreografa | Krzysztof Tyszko
Obsada
Bartolo | Piotr Miciński
Rozyna | Teresa Marut
Figaro | Hubert Zapiór
Don Basilio | Tomasz Kumięga
Berta | Elżbieta Wróblewska
Ambroży | Marek Makowski
Fiorello / Oficer | Łukasz Górczyński
Notariusz | Michał Góral
Gitarzysta | Wojciech Niemotko
Zespół Wokalny Warszawskiej Opery Kameralnej
Kierownik Zespołu Wokalnego | Krzysztof Kusiel-Moroz
Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej
Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV)
Pianoforte | Dorota Stawarska
Dyrygent | Adam Banaszak
ZDJĘCIA
RECENZJE
Znakomicie w tym odnaleźli się wszyscy wykonawcy. W obsadzie prym wiedzie Hubert Zapiór w roli wszędobylskiego Cyrulika. Ten Figaro ma błysk w oku i szelmowską minę, a dobrze brzmiący baryton i aktorska swoboda zasługują na szczególne uznanie. Była to okazja do obcowania z kreacją wokalno-aktorską dużego formatu. Dzielnie mu sekundowała Teresa Marut, dysponująca lekkim, dobrze brzmiącym, sopranem koloraturowym, z czego zresztą zrobiła najważniejszy atut swojej kreacji. Miałem wrażenie, że śpiewanie koloraturowych pasaży o niebotycznie wysokich dźwiękach sprawia jej autentyczną przyjemność. Była Rozyną o dziewczęcym wdzięku i niemałym temperamencie scenicznym, któremu nie brakuje jednak sprytu i umiejętności dążenia do celu. W partii hrabiego Almavivy dzielnie im sekundował Theodore Browne dysponujący interesującym w barwie i brzmieniu tenorem lirycznym. Piotr Myciński w partii szczerze śmiesznego w swojej zazdrości Doktora Bartolo, zachwycał od pierwszego pojawiania się na scenie. Wspaniała mimika, pięknie prowadzony głos, swoboda wokalna pozwalająca na wyśpiewanie wszelkich wokalnych pułapek tej partii pozwoliły mu stworzyć kreację, o której długo będzie się pamiętało. No i przyszedł czas na wykonawcę partii Don Basilia, to wyjątkowa partia w tej operze, z pełnym powodzeniem zmagał się z nią Tomasz Kumięga. W pozostałych rolach mogliśmy podziwiać: Elżbietę Wróblewską jako Bertę, Marka Makowskiego w roli ciągle zasypiającego Ambrożego oraz Łukasza Górczyńskiego w podwójnej roli najpierw Fiorella, później Oficera. Solistom towarzyszył chór solistów przygotowany przez Krzysztofa Kusiel-Moroza.
Muzyka Rossiniego, pod precyzyjną batutą maestro Adama Banaszka, płynęła wartką falą zachwycając świetnie wyważonymi tempami i lekkością. W jego interpretacji były: muzyczny humor, chwila lirycznej zadumy i dobra dynamika pozwalająca śpiewakom na spokojne, naturalne prowadzenie głosu. Na uznanie zasługuje precyzja w prowadzeniu złożonych ansambli, które biegły jak po przysłowiowym sznurku. Zespół Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej Musicae Antiquae Collegium Varsoviense (MACV) kolejny raz dowiódł, tą premierą, swojej artystycznej klasy.
Ta inscenizacja ma kilka wyróżników. Wszystkie znakomite! A są to, przede wszystkim inscenizacja i reżyseria Grzegorza Chrapkiewicza, wymagająca od śpiewaków operowych na równi z pięknym śpiewem wyśmienitego aktorstwa, co wypadło doskonale. Niewielka przestrzeń Teatru WOK pozwala na grę mimiką i spojrzeniami, które są widoczne z każdego miejsca na widowni. A gdy się siedzi w pierwszym rzędzie, odnosi się przyjemniejsze wrażenie niż podczas oglądania na dużym ekranie transmisji z Met, bo wykonawcy są nie tylko na wyciągnięcie ręki, ale na żywo!
Kolorowe, odlotowe kostiumy i peruki Anny Chadaj (poproszonej o to szaleństwo w wyglądzie śpiewaków przez reżysera) oraz scenografia Wojciecha Stefaniaka, umożliwiająca zaskakujące, prześmieszne gagi – jak ulał pasują do koncepcji Grzegorza Chrapkiewicza, który jakby się urodził do inscenizowania oper buffo.Wszyscy śpiewacy z obsady premierowej, którą widziałam, są wspaniali. Aktorstwem dorównują najlepszym aktorom o komediowym emploi z teatrów dramatycznych. Ładne – wokal i aparycja na tej scenie zawsze idą w parze. Castingi w Warszawskiej Operze Kameralnej (o czym już niejednokrotnie można było się przekonać) są za każdym razem prawie w stu procentach trafione. Nowa inscenizacja Cyrulika sewilskiego w WOK ponownie to potwierdza.
Alina Ert-Eberdt, segregatoraliny.pl









