Bal w operze. Leszek Możdżer. JulianTuwim.

Bal w operze. Leszek Możdżer. JulianTuwim.

Info o rodzaju biletów

 

Basen Artystyczny Warszawskiej Opery Kameralnej

 

SPEKTAKL DLA WIDZÓW DOROSŁYCH

ŚWIATŁA STROBOSKOPOWE

OBOWIĄZUJĄ STROJE WIECZOROWE

Leszek Możdżer

Bal w operze

19, 20, 21, 22 listopada

 

Libretto | Julian Tuwim

 

Realizatorzy

Reżyseria | Agnieszka Płoszajska
Kierownictwo muzyczne | Leszek Możdżer
Scenografia | Katarzyna Gabrat-Szymańska
Kostiumy | Małgorzata Słoniowska
Choreografia | Santiago Bello
Reżyseria dźwięku | Piotr Taraszkiewicz
Reżyseria światła | Adam Tyszka
Multimedia | Karolina Jacewicz

Przygotowanie wokalne | Paulina Stekla
Asystent reżysera | Jeremiasz Gzyl
Asystent choreografa | Darya Melekh
Akompaniator/korepetytor | Krzysztof Brzeziński

W Basenie Artystycznym wydarzy się coś, czego nie da się zaszufladkować.
Nie recital. Nie koncert. Nie „gościnny udział”.

Leszek Możdżer w operze. W spektaklu. W samym środku scenicznego żywiołu.

„Bal w operze” według poematu Juliana Tuwima powraca w nowej, bezkompromisowej odsłonie – jako widowisko muzyczno-teatralne na styku opery, performansu i współczesnego teatru. Groteska, która śmieszy do momentu, w którym przestaje być zabawna. Apokaliptyczna wizja świata pod maską przepychu. Bal, który trwa, choć wszystko drży.

Leszek Możdżer nie tylko tworzy warstwę muzyczną i kieruje zespołem instrumentalnym. On wchodzi w strukturę spektaklu. Jest obecny. Reaguje. Współtworzy napięcie między słowem a dźwiękiem.

To spektakl dla widzów dorosłych.
To bal, w którym publiczność staje się współuczestnikiem.
To lustro. Niekoniecznie wygodne.

„Bal w operze” – najbardziej znany poemat satyryczny Juliana Tuwima – powraca w nowej, bezkompromisowej odsłonie jako widowisko muzyczno-teatralne na styku opery, performansu i współczesnego teatru. To apokaliptyczna wizja świata, w której groteska splata się z przenikliwą diagnozą kondycji społecznej. Powstały w latach 30. XX wieku tekst, będący ostrą satyrą na dekadencję elit i przeczucie nadciągającej katastrofy, dziś brzmi zaskakująco aktualnie – odsłania mechanizmy zbiorowej iluzji i moralnego rozkładu ukryte pod maską przepychu.

Nową warstwę muzyczną utworu tworzy Leszek Możdżer – artysta o nieograniczonej wyobraźni i wyjątkowej wrażliwości brzmieniowej. Jego kompozycja i kierownictwo muzyczne nadają spektaklowi współczesny puls oraz dramatyczną głębię, budując napięcie między słowem a dźwiękiem.

Zapraszamy na Bal w operze ! Obowiązują stroje wieczorowe.


_113W_AKD02460
_110W_AKD07453
_112W_AKD07471
_111W_AKD07459
_133_BKD04950
_199_BKD05447
_270_BKD06088
_285_BKD06140
_382_BKD06710
_348_BKD06296
previous arrow
next arrow


Recenzje

O matko, co to był za wieczór…

Dress code: gala, więc człowiek w cekinach, brokacie i z muchą — a i tak czuł się odrobinę niedostrojony. Bal jeszcze się nie zaczął, a w foyer już wrzało: dziewczyny, panowie w cylindrach, muzycy w białych frakach i lakierkach błyszczących jak lustro. Wchodzący, lekko zdezorientowani goście słyszą, jak ktoś pobrzękuje Poloneza A-dur. Prowokacja? Owszem — i bynajmniej nie jedyna.

Co może zaskakiwać, całość pozostaje zasadniczo wierna oryginałowi Julian Tuwim. W jego poemacie — i tu, na scenie (a właściwie: na wybiegu) — poeta, posługując się językiem o silnym emocjonalnym napięciu, rozlicza możnych swojego czasu: ludzi, którzy zamiast zająć się nadciągającą katastrofą, bawią się, jakby jutra miało nie być. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Leszek Możdżer zaprosił na swój bal współczesną warszawską elitę właśnie po to, by mogła przejrzeć się w tym samym, bezlitosnym lustrze.

www.rafalturow.ski

 

Czujna na otaczającą rzeczywistość reżyser Agnieszka Płoszajska umiejętnie wprowadza widzów w labirynt znaczeń, pod groteskowym kostiumem i pozornie błazeńskim tonem ukrywając poważne pytania dotyczące narzucającej roli społeczeństwa i kultury, a także powszechnej gry pozorów i kultu pieniądza. Ostrości dodają cytaty z Objawienia św. Jana, które zapowiadają totalne zniszczenie i nieuchronny koniec. Nie widać cienia nadziei na zmiany, a jedynym rozwiązaniem wydaje się całkowita zagłada tego świata. Katarzyna Gabrat-Szymańska w pomysłowy sposób dostosowuje scenografię do możliwości nowej sceny i, pamiętając o onirycznej formie sztuki, miesza przepych i blichtr z kiczem oraz kabaretowym, przesadnym stylem, podkreślanym wyrafinowanymi kostiumami Małgorzaty Słoniowskiej. Choreograf Santiago Bello uwypukla i eksponuje frazy Tuwima: „tempo: szampan, szatan, szantan”

Anna Czajkowska/www.teatrdlawszystkich.pl

 

Tym samym “Bal w operze”, najbardziej znany poemat satyryczny Juliana Tuwima, powraca w nowej, bezkompromisowej odsłonie jako widowisko muzyczno-teatralne na styku opery, performansu i współczesnego teatru. To apokaliptyczna wizja świata, w której groteska splata się z przenikliwą diagnozą kondycji społecznej. Powstały w latach 30. XX wieku tekst – będący ostrą satyrą na dekadencję elit i przeczucie nadciągającej katastrofy – dziś brzmi zaskakująco aktualnie, odsłaniając mechanizmy zbiorowej iluzji i moralnego rozkładu ukryte pod maską przepychu.

Leszek Możdżer nie tylko tworzy warstwę muzyczną i kieruje zespołem instrumentalnym. Wchodzi w strukturę spektaklu. Jest obecny. Reaguje. Współtworzy napięcie między słowem a dźwiękiem. Jego kompozycja nadaje przedstawieniu współczesny puls i dramatyczną głębię, budując intensywną, wielowymiarową przestrzeń sceniczną.

www.wirtualnemedia.pl

Skip to content