
Oddaję Państwu do rąk album, który wyrósł z odwagi przekraczania granic.
Z marzenia o dialogu między tym, co uświęcone tradycją, a tym, co rodzi się tu i teraz –
z wolności improwizacji, z żywego pulsu sceny, z zachwytu nad dźwiękiem, który nie zna ram ani zakazów.Ta płyta jest świadectwem, że wizja, kunszt i wrażliwość – wsparte iskrą czystej twórczości – potrafią stworzyć przestrzeń dla nowych interpretacji tego, co uznajemy za nienaruszalny kanon.
Filip Wojciechowski, podejmując się twórczej lektury dwóch koncertów fortepianowych Wolfganga Amadeusza Mozarta – F-dur oraz d-moll – nie tylko składa hołd geniuszowi, ale także prowadzi nas szlakiem niespodziewanych skojarzeń: od XVIII-wiecznej sztuki wariacyjnej i improwizatorskiego kunsztu mistrzów organów, aż po jazzowy idiom – najpiękniejszy dar kultury amerykańskiej dla świata muzyki.
To artysta wyjątkowy: ukształtowany przez klasyczną dyscyplinę, a jednocześnie obdarzony wolnością jazzowego myślenia. Łączenie tych światów przychodzi mu z naturalnością budzącą szczery podziw. W jego interpretacjach słychać zarówno elegancję filharmonii, jak i puls klubowej sceny; wiedzę i intuicję; szacunek do mistrza i własną, wyrazistą osobowość.
Czyż Mozart sam nie udowadniał, że nowość jest istotą sztuki? Że to, co dziś postrzegane jest jako śmiałe, jutro staje się klasyką? Nie wystarczy zatem odtworzyć – trzeba nadać muzyce nowe życie.
Tu właśnie zaczyna się interpretacja: w szczerym, twórczym spotkaniu artysty z partyturą.F-dur – pogodne, lekko taneczne, pełne światła.
D-moll – napięte, dramatyczne, z cieniami emocji, które historia muzyki miała dopiero rozwinąć w romantycznej ekspresji.Zestawione obok siebie otwierają panoramę mozartowskiego świata. A dzięki jazzowym kadencjom Wojciechowskiego – wręcz kosmos możliwości.
Muzycy orkiestry Warszawskiej Opery Kameralnej Musicae Antiquae Collegium Varsoviense współtworzą tę podróż, dodając jej historycznej świadomości i wyrafinowanej szlachetności brzmienia instrumentów dawnych.
W rezultacie powstaje muzyczna opowieść, która – choć zakorzeniona w przeszłości – mówi do nas językiem przyszłości.Oddaję Państwu tę płytę z nadzieją, że stanie się zaproszeniem do przekraczania granic – między gatunkami, między epokami, między emocjami.
Niech prowadzi tam, gdzie rodzi się spełnienie.
dr hab. Alicja Węgorzewska-Whiskerd
Dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej
Propozycja nagrania dwóch Koncertów fortepianowych Wolfganga Amadeusza Mozarta ze znakomitą Orkiestrą Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej była dla mnie niezwykle ekscytującym doświadczeniem, gdyż nigdy wcześniej nie miałem okazji pracować na fortepianie historycznym.
Do nagrania wybrałem dwa koncerty: F-dur KV 413 oraz d-moll KV 466, które dotąd nie należały do mojego repertuaru, co stanowiło dodatkowe artystyczne wyzwanie, a zarazem źródło inspiracji.
Głównym założeniem tego projektu było połączenie dwóch pozornie odległych światów – oryginalnych dzieł Mozarta oraz jazzowej improwizacji.
Taka fuzja klasyki i jazzu podkreśla ponadczasowość twórczości Mozarta, który był nie tylko genialnym kompozytorem, lecz także wybitnym pianistą i improwizatorem – można powiedzieć, że XVIII-wiecznym „jazzmanem”.Wykonując swoje koncerty, Mozart zawsze improwizował kadencje, co pozostaje nieustającą inspiracją dla współczesnych pianistów. Wyjątkowy dramatyzm Koncertu d-moll KV 466, wynikający zarówno z mollowego trybu, jak i powagi dzieła, szczególnie w pierwszej części, zainspirował mnie do odejścia od typowo jazzowej improwizacji na rzecz kadencji utrzymanej w duchu klasycyzmu, ale wzbogaconej o elementy jazzu.
Z kolei Koncert F-dur, w swojej pogodzie i jasności, zachęca do śmielszych poszukiwań jazzowych.
Mam nadzieję, że ta płyta – dzięki swojej niekonwencjonalnej formule, łączącej klasykę z jazzem oraz prezentacji na replice historycznego fortepianu marki Pleyel – wzbudzi w słuchaczach zaciekawienie i dostarczy wielu emocji.
Filip Wojciechowski
Koncert F-dur KV 413 jest jednym z pierwszych koncertów fortepianowych napisanych przez Mozarta w Wiedniu jesienią 1782 roku.
W trzyczęściowej formie kompozytor zachowuje klasyczny umiar (z finałem utrzymanym w Tempo di Menuetto), jakby przygotowywał się do skoku na głęboką wodę. Mozart twierdził, że w koncertach z tego okresu znalazł złoty środek między tym „co zbyt łatwe”, a tym „co zbyt trudne”. To utwory „bardzo błyskotliwe, przyjemne dla ucha i naturalne, ale nie mdłe”.Koncert d-moll KV 466 to już pozycja innego kalibru – klejnot muzyki fortepianowej.
Wykonany 11 lutego 1785 roku w Wiedniu, jest jednym z dwóch koncertów fortepianowych Mozarta utrzymanych w tonacjach molowych (obok Koncertu c-moll KV 491). Tonacja d-moll wprowadziła nowy kontekst – dramatu, ciemnych, nasyconych barw. Przywołuje… Requiem. Utwór, który swą dramaturgią – budowaną od pierwszych dźwięków orkiestry, przez natchnioną Romance i wirtuozowskie rondo – przynosi uczucie spełnienia.W muzyce wiedeńskiego klasyka odnajdujemy piękno, przejrzystość formy i głęboką ekspresję.
„Dla pianisty to wyjątkowy sprawdzian. Roentgen – niczego nie da się ukryć” – komentuje Filip Wojciechowski. „Błyskotliwość, karuzela nastrojów, wulkan emocji – a wszystko ubrane w nieskazitelne proporcje”.Wojciechowski, jak na jazzmana przystało, improwizuje kadencje (notabene, do KV 466 kadencje pisali między innymi Beethoven, Brahms czy Hummel).
„Improwizowałem w trakcie nagrania, ale strukturę miałem zaplanowaną. Poukładałem także początki i harmonie. Dalej jednak pozwalałem sobie na to, co mi w duszy grało” – tłumaczy.Czy Mozart jest wdzięczny do improwizowania?
„Trzeba uważać, by nie przesadzić. Należy zachować umiar i poświatę stylu epoki, nie pofrunąć w niebezpieczne rejony. I nie zgubić dobrego smaku”.Muzyka Mozarta grana na dawnych instrumentach ujawnia dodatkowe walory i wprowadza nas do innego świata. Pianista gra na współczesnej kopii Pleyela z 1830 roku, wykonanej przez Paula McNulty’ego.
Dla jazzmana, przyzwyczajonego do współczesnych modeli, dotknięcie dawnego instrumentu okazało się nowym doświadczeniem.Z takim kompanem trzeba się zaprzyjaźnić.
Co było najtrudniejsze? „Banał – szerokość klawiszy. Cała klawiatura jest węższa” – tłumaczy pianista. „Do tryli, obiegników musiałem użyć innej techniki. Poruszanie się po tym instrumencie było wyzwaniem. Technika palcowa jest bardzo ważna, nie można grać masą jak Brahmsa czy Rachmaninowa”.Dawny Pleyel daje artyście inną paletę możliwości.
„Kocham Mozarta, chętnie bym powrócił do innych koncertów” – deklaruje muzyk. „Bo Mozart to higiena dla pianisty. Bez zbędnych taktów, przegadania, bezsensowych fragmentów”.A dawne instrumenty determinują wszak interpretację – nie pozwalają na ekstrawagancję, skupiają uwagę na samych dźwiękach, choćby na tych z delikatnością i smakiem dodanych przez solistę.
Mozart by się nie pogniewał.Jacek Hawryluk – Polskie Radio
Filip Wojciechowski należy do grona nielicznych pianistów, którzy w swojej artystycznej drodze z równą maestrią łączą światy muzyki klasycznej i jazzowej. Jest absolwentem Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie, gdzie kształcił się w klasie fortepianu prof. Bronisławy Kawalli.
Laureat wielu konkursów pianistycznych, zdobył m.in. III nagrodę w Konkursie im. Claude Kahna w Paryżu oraz nagrodę za najlepsze wykonanie nokturnu Fryderyka Chopina w Europejskim Konkursie Chopinowskim w Darmstadcie. Został także wyróżniony podczas Ogólnopolskich Przesłuchań do XIII Międzynarodowego Konkursu im. Fryderyka Chopina w Warszawie, gdzie otrzymał nagrodę pozaregulaminową.
Jako solista koncertował w najbardziej prestiżowych salach świata, takich jak Filharmonia Berlińska, Opera House w Monte Carlo czy Tokyo International Forum. Występował pod batutą wybitnych dyrygentów, m.in. Corda Garbena, Tadeusza Wojciechowskiego, Łukasza Borowicza, Szymona Kawalli, Bohdana Jarmołowicza oraz Michała Klauzy.
Artystyczne osiągnięcia pianisty były wielokrotnie doceniane i nagradzane stypendiami Ministerstwa Kultury i Sztuki, Towarzystwa im. Fryderyka Chopina w Warszawie, firmy Yamaha, a także „Medalem Młodej Sztuki” w Poznaniu. Jego dorobek fonograficzny obejmuje liczne nagrania dla Polskiego Radia oraz renomowanych wytwórni, m.in. japońskiej Denon i polskiej DUX.
Filip Wojciechowski jest również uznanym pianistą jazzowym. Pierwsze znaczące sukcesy odnosił wraz z zespołem Central Heating Trio, zdobywając nagrody w konkursach krajowych i zagranicznych, m.in. I nagrodę na festiwalu Jazz Juniors w Krakowie oraz wyróżnienie Klucz do Kariery podczas Pomorskiej Jesieni Jazzowej. Trio było także finalistą IX European Jazz Competition w Leverkusen oraz konkursu w Hoeilaart w Belgii, gdzie uhonorowano je nagrodą specjalną. Pianista współpracował z wieloma wybitnymi artystami, m.in. Zbigniewem Namysłowskim, Davidem Friedmanem, Garym Guthmanem, Richardem Galliano oraz Krzesimirem Dębskim.
W roku 2000 powołał do życia Filip Wojciechowski Trio, które – obok lidera – tworzą Paweł Pańta i Cezary Konrad. Zespół zrealizował szereg nagrań, m.in. album Romantic Meets Jazz (DUX) z jazzowymi transkrypcjami utworów muzyki klasycznej z udziałem Roberta Majewskiego. Z okazji Roku Chopinowskiego powstała płyta Chopin (Polskie Radio), przedstawiająca dzieła Fryderyka Chopina w nowatorskich jazzowych aranżacjach.
Albumy Inny Chopin oraz Impresje na orkiestrę i kwartet jazzowy, nagrane z Polską Filharmonią Sinfonia Baltica pod dyrekcją Bohdana Jarmołowicza i z udziałem Henryka Miśkiewicza, potwierdziły rangę oraz oryginalność artystycznych poszukiwań pianisty. W jego dorobku znajduje się także autorska płyta Moments, wydana przez Polskie Radio i Licomp Empik Multimedia.
Najnowsze dzieło artysty – album View (2022) – zostało zarejestrowane z udziałem światowej sławy saksofonisty Boba Mintzera oraz gości specjalnych: Anny Marii Jopek, Gary’ego Guthmana i Oskara Wojciechowskiego.
