Rodzinny musical – idziemy.pl

Rodzinny musical

wtorek, 27 stycznia 2026, 10:10:28

Idziemy nr 05/2026


„Zaginione kolędy” są propozycją nietypową jak na repertuar Warszawskiej Opery Kameralnej. Ten musical familijny pokazał, że może prowadzić wprost do serc: i dzieci, i dorosłych. To rodzinne spotkanie z muzyką, która naprawdę łączy pokolenia.

Dyrektor WOK Alicja Węgorzewska-Whiskerd odważnie sięga po nowe formy i gatunki. Podczas premiery musicalu nowoczesna przestrzeń Basenu Artystycznego Warszawskiej Opery Kameralnej przy ul. Konopnickiej 6 wypełniła się rodzinami z dziećmi, ale także muzyką, śpiewem, kolorami i tajemniczą zimową atmosferą. Jeszcze przed rozpoczęciem przedstawienia organizatorzy zadbali o najmłodszych widzów. W foyer czekały gry i zabawy, dzięki którym czas oczekiwania minął szybko i radośnie. Potem dzieci z rodzicami zajęły miejsca na widowni i od pierwszych chwil ich uwagę skupiły kolorowa scenografia, światła i kostiumy, ale i muzyka. Wszystko to sprawiło, że zarówno najmłodsi, jak i dorośli oglądali spektakl z prawdziwym zainteresowaniem i zasłuchaniem.

„Zaginione kolędy” to musical familijny w pełnej krasie – składa się głównie z piosenek opowiadających pewną historię. Tytuł może być nieco mylący: nie chodzi tu o odnalezione pieśni, lecz o współczesną baśniową opowieść. Jej bohaterami są Lala, Nina i Paco – troje wędrowców, którzy błądzą w zimowej przestrzeni, szukając drogi powrotnej do domu. Wraz z nimi widz trafia do Krainy Ciszy, w której muzyka została uwięziona w tajemniczej księdze przez Władczynię – przypominającą może w pierwszej chwili Królową Śniegu. Szybko okaże się jednak, że wcale nie ma ona lodowatego serca, a jej intencją jest raczej refleksja nad prawdziwymi, najważniejszymi wartościami.

Autorem libretta i muzyki jest Jerzy Wołosiuk, który pełnił także funkcję kierownika muzycznego i dyrygenta. Stworzył musical lekki, pełen pięknych melodii, a jednocześnie niosący ciepło i spokój. Nie jest to jednak prosta, naiwna opowieść – wręcz przeciwnie. Autor stara się w subtelny sposób skupić uwagę słuchaczy na tym, co jest naprawdę ważne. W broszurze programowej napisał: „Kiedy zaczynałem pisać «Zaginione kolędy», myślałem, jak opowiedzieć dziecku o tym, co w świętach naprawdę ważne. Nie o pośpiechu ani o tym, co błyszczy na zewnątrz, ale o radości bycia razem, o wspomnieniach, które zostają na dłużej, i o wierze, że nawet w trudnym momencie można odnaleźć światło (…). Ten spektakl powstał z myślą o wartościach nie tylko prostych i bliskich, ale też niezwykle ważnych. O radości, która rodzi się ze wspólnego śpiewania i śmiechu. O pamięci, dzięki której wiemy, skąd jesteśmy i do czego chcemy wracać. O wierze – rozumianej nie jako wielkie słowo, ale zaufanie, że dobro, czułość i bliskość mają sens”. Spektakl zadedykował swojej żonie Ewie i synkowi Tomusiowi.

Reżyseria i choreografia Karola Drozda nadały całości rytm i płynny przebieg. Ruch sceniczny jest nie tylko ozdobą, lecz ważnym środkiem wyrazu, a choreografia pomaga budować charaktery postaci. Statyczna, baśniowa scenografia Katarzyny Gabrat-Szymańskiej stworzyła spójną przestrzeń dla rozgrywającej się historii. Uwagę przykuwały także kostiumy Zuzanny Grzegorowskiej. Każda z postaci została przypisana do innej palety barw, co dodatkowo wzmacniało jej wizualną atrakcyjność.

Na szczególne podkreślenie zasługuje fakt, że wykonawcami spektaklu są studentki i studenci Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. To dla nich ważna okazja do zaprezentowania nie tylko umiejętności wokalnych, ale również aktorskiego temperamentu i scenicznego ruchu. I z wszystkich tych zadań wywiązują się znakomicie, doskonale oddając charaktery swoich postaci, dysponując jednocześnie wokalem na najwyższym poziomie. Obsada była wymienna, co podkreśla edukacyjny i rozwojowy charakter tego przedsięwzięcia.

Jak w wielu produkcjach Warszawskiej Opery Kameralnej ważną rolę odegrali także tancerze. Michał Góral oraz bracia Jakub i Sebastian Piotrowiczowie – występujący jako postacie z Krainy Ciszy – jak zawsze w spektaklach WOK nie wypowiedzieli ani jednego słowa, lecz ich taniec i znakomita gra aktorska mówiły znacznie więcej.

Skip to content